Tak wygląda dziś strona https://forum.linuxmint.pl/
Oj kiepsko. Czyżby ktoś się na nią włamał?
I jeszcze informuje, że forum jest na sprzedaż.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 listopada 2018
sobota, 18 sierpnia 2018
Smartfon w strefie przygranicznej
Ile kosztuje transmisja danych w roamingu?
Przemieszczając się przy granicy z krajami UE właściwie nie musimy się o to martwić bo i tak od operatora dostajemy jakiś pakiet danych do zassania bez opłat. Ale na bieszczadzkim szlaku przy granicy z Ukrainą lub jedziemy z włączoną nawigacją po drodze blisko granic z tym państwem już może nam się przytrafić niemiła niespodzianka.
30,93 PLN za MB to już w mojej ocenie bandytyzm i rozbój w biały dzień.
Jak się uchronić przed tak po bandycku doliczonymi kosztami?
Trzeba coś pozmieniać w ustawieniach telefonu.
W telefonach z androidem jest w ustawieniach opcja zezwolenia na transmisję danych w roamingu ale sam nie jestem przekonany, że odhaczenie tej opcji wystarczy.
Można jeszcze w opcjach Operatorzy sieci zmienić ustawienia wyboru tak by nasz telefon nie wybierał automatycznie do jakiej sieci się loguje. By łączył się wyłącznie z siecią przez nas wybraną.
Z wybierz automatycznie przechodzimy do Wyszukaj sieci i...
I tu się pojawia co wybrać. Bo nie ma tak jak dawniej do wyboru tylko jakiego operatora. Trzeba też zdecydować się na tryb sieci. Tu mamy do wyboru LTE, WCDMA lub GSM.
Ja zaznaczam GSM bo telefon na szlaku i tak służy mi głównie do odbierania i wykonywania połączeń głosowych.
Gdybym chciał korzystać z nawigacji w telefonie to wybrałbym LTE.
Przemieszczając się przy granicy z krajami UE właściwie nie musimy się o to martwić bo i tak od operatora dostajemy jakiś pakiet danych do zassania bez opłat. Ale na bieszczadzkim szlaku przy granicy z Ukrainą lub jedziemy z włączoną nawigacją po drodze blisko granic z tym państwem już może nam się przytrafić niemiła niespodzianka.
30,93 PLN za MB to już w mojej ocenie bandytyzm i rozbój w biały dzień.
Jak się uchronić przed tak po bandycku doliczonymi kosztami?
Trzeba coś pozmieniać w ustawieniach telefonu.
W telefonach z androidem jest w ustawieniach opcja zezwolenia na transmisję danych w roamingu ale sam nie jestem przekonany, że odhaczenie tej opcji wystarczy.
Można jeszcze w opcjach Operatorzy sieci zmienić ustawienia wyboru tak by nasz telefon nie wybierał automatycznie do jakiej sieci się loguje. By łączył się wyłącznie z siecią przez nas wybraną.
Z wybierz automatycznie przechodzimy do Wyszukaj sieci i...
I tu się pojawia co wybrać. Bo nie ma tak jak dawniej do wyboru tylko jakiego operatora. Trzeba też zdecydować się na tryb sieci. Tu mamy do wyboru LTE, WCDMA lub GSM.
Ja zaznaczam GSM bo telefon na szlaku i tak służy mi głównie do odbierania i wykonywania połączeń głosowych.
Gdybym chciał korzystać z nawigacji w telefonie to wybrałbym LTE.
środa, 10 stycznia 2018
"Szczepionka" przeciw atakom Meltdown i Spectre dla Linux Mint
Na stronie: https://blog.linuxmint.com/?p=3496 ukazała się informacja o aktualizacjach dla Linux Mint zabezpieczających przed atakami typu Meltdown i Spectre po ujawnieniu błędów w architekturze niektórych procesorów (patrz TUTAJ).
Zaleca się:
1. Aktualizację przeglądarki (np. Firefox do wersji 57.0.4 - u mnie jest już ta wersja Foxa).
2. W przypadku posiadania karty graficznej NVIDIA upgrade sterownika do wersji 384.111.
3. Kernel (jądro systemu)
***
Po ponownym uruchomieniu komputera z już zainstalowanym patchem kernela system działa poprawnie. Nie dostrzegam też oznak jakiegoś spowolnienia.
***
Aktualizacja: 12.01.2018
Dziś z serwera menadżer aktualizacji pobrał nową wersję pakietu intel-microcode (microcode firmware dla procesorów intel).
Zaleca się:
1. Aktualizację przeglądarki (np. Firefox do wersji 57.0.4 - u mnie jest już ta wersja Foxa).
2. W przypadku posiadania karty graficznej NVIDIA upgrade sterownika do wersji 384.111.
3. Kernel (jądro systemu)
- 3.13 series (Linux Mint 17 LTS): patched in 3.13.0-139
- 3.16 series (LMDE): patched in 3.16.51-3+deb8u1
- 4.4 series (Linux Mint 17 HWE and Linux Mint 18 LTS): patched in 4.4.0-108
- 4.13 series (Linux Mint 18 HWE): patched in 4.13.0-25
***
Po ponownym uruchomieniu komputera z już zainstalowanym patchem kernela system działa poprawnie. Nie dostrzegam też oznak jakiegoś spowolnienia.
***
Aktualizacja: 12.01.2018
Dziś z serwera menadżer aktualizacji pobrał nową wersję pakietu intel-microcode (microcode firmware dla procesorów intel).
niedziela, 7 stycznia 2018
Jeszcze Kaspersky nie ostygł, a już Intel zagrzewa
Jeszcze nie ucichły gromy po "aferze szpiegowskiej" Kaspersky Lab, a już nowe chmury burzowe nadciągają nad społeczność użytkowników komputerów, czyli... właściwie nas wszystkich. Tym razem chodzi o dziurę w architekturze procesorów. Głównie tych od Intela, ale pozostali producenci też nie mogą spać spokojnie.
Jeszcze przy wpadce Kaspersky Lab można było myśleć, ze wystarczy pozbyć się trefnego oprogramowania i zastąpić je innym. Niektórych to uspokajało, choć byli i tacy (np. ja), którzy mówili, że to tylko zamiana jednego szpiega na innego, z inną lokalizacją serwera, na który będą wysyłane dane z naszego komputera.
Jednak w przypadku afery z "niebezpiecznymi" procesorami nie będzie już tak łatwo. Błąd dotyczy hardware i to jednego z podstawowych elementów. Decyzja o szybkiej wymianie procesora nie przyjdzie już tak łatwo. Bo "nowy" musi współpracować z posiadaną już płytą główną. A wymiana całego komputera to już katastrofa... Trzeba mieć nadzieję, że jednak programiści dadzą radę stworzyć łatki dla systemów operacyjnych (wszystkich - bo zagrożenie nie jest zależne od posiadanego os). I że łatki te nie będą jednak mulić systemu.
***
Trochę się uspokajam, że jako zwykły użytkownik komputera z procesorem Intel to właściwie nie mam się czym martwić. To raczej zmartwienie dla adminów serwerów z zasobami cennych danych. U mnie nic cennego nie ma... Tak mi się wydaje. To co piszę na swoim komputerze zazwyczaj i tak trafia na ogólnodostępny blog. Maile piszą do mnie głównie spamerzy, a naprawdę cenne i drażliwe dane o mnie, których ujawnienie (wyciek) mogłoby mi zaszkodzić znajdują się w bazach danych banku, ZUSu, CEPiKu, systemu PESEL itd. A na poziom bezpieczeństwa tych danych sam właściwie nie mam wpływu. Muszę ufać tym, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo danych w bankowych i państwowych systemach informatycznych.
***
A tak przy okazji. To afera z "niebezpiecznymi" procesorami ujawnia podobieństwo monopoli w gospodarce do monokultur w ekosystemach.
Gdyby Intel nie miał tak dominującej pozycji na rynku to jego wpadka nie miałaby aż takiego znaczenia. Zwyczajnie dotyczyłaby mniejszej liczby użytkowników i zagrożenie atakiem też byłoby łatwiejsze do zażegnania. Tak jak w naturalnym lesie, który dzięki swej różnorodności gatunkowej jest bardziej odporny na szkodniki i choroby.
Jeszcze przy wpadce Kaspersky Lab można było myśleć, ze wystarczy pozbyć się trefnego oprogramowania i zastąpić je innym. Niektórych to uspokajało, choć byli i tacy (np. ja), którzy mówili, że to tylko zamiana jednego szpiega na innego, z inną lokalizacją serwera, na który będą wysyłane dane z naszego komputera.
Jednak w przypadku afery z "niebezpiecznymi" procesorami nie będzie już tak łatwo. Błąd dotyczy hardware i to jednego z podstawowych elementów. Decyzja o szybkiej wymianie procesora nie przyjdzie już tak łatwo. Bo "nowy" musi współpracować z posiadaną już płytą główną. A wymiana całego komputera to już katastrofa... Trzeba mieć nadzieję, że jednak programiści dadzą radę stworzyć łatki dla systemów operacyjnych (wszystkich - bo zagrożenie nie jest zależne od posiadanego os). I że łatki te nie będą jednak mulić systemu.
***
Trochę się uspokajam, że jako zwykły użytkownik komputera z procesorem Intel to właściwie nie mam się czym martwić. To raczej zmartwienie dla adminów serwerów z zasobami cennych danych. U mnie nic cennego nie ma... Tak mi się wydaje. To co piszę na swoim komputerze zazwyczaj i tak trafia na ogólnodostępny blog. Maile piszą do mnie głównie spamerzy, a naprawdę cenne i drażliwe dane o mnie, których ujawnienie (wyciek) mogłoby mi zaszkodzić znajdują się w bazach danych banku, ZUSu, CEPiKu, systemu PESEL itd. A na poziom bezpieczeństwa tych danych sam właściwie nie mam wpływu. Muszę ufać tym, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo danych w bankowych i państwowych systemach informatycznych.
***
A tak przy okazji. To afera z "niebezpiecznymi" procesorami ujawnia podobieństwo monopoli w gospodarce do monokultur w ekosystemach.
Gdyby Intel nie miał tak dominującej pozycji na rynku to jego wpadka nie miałaby aż takiego znaczenia. Zwyczajnie dotyczyłaby mniejszej liczby użytkowników i zagrożenie atakiem też byłoby łatwiejsze do zażegnania. Tak jak w naturalnym lesie, który dzięki swej różnorodności gatunkowej jest bardziej odporny na szkodniki i choroby.
czwartek, 19 października 2017
Czy korzystanie z WiFi jest bezpieczne?
Zwykłemu użytkownikowi (takiemu jak ja) zazwyczaj wydaje się, że odpowiednio skonfigurowany Access Point (router) i silne (skomplikowane) hasło do sieci WiFi zagwarantują mu bezpieczne korzystanie z internetu poprzez sieć WiFi.
Jednak informacje o ataku "KRACK" skutecznie pozbawiają nas takich złudzeń. Otóż komuś tam udało się odkryć luki w zabezpieczeniach protokołu WPA2 i znalazł metodę jak przechwycić dane przesyłane za pośrednictwem WiFi bez łamania hasła zabezpieczającego.
Wygląda na to, że skomplikowane hasło do sieci jest tylko po to by dzieci sąsiada nie podkradały internetu z mojego podwórka. Jego zmiana nie uchroni mnie przed atakiem "KRACK".
Co więcej... Do przeprowadzenie takiego ataku na sieć WiFi nie było potrzeby podrzucenia jakiegoś złośliwego oprogramowania np. antywirusa Kaspersky ;) bo wystarczyły same luki w protokole WPA2. Ponadto zagrożenie dotyczy urządzeń sieciowych bez względu na to jakiego systemu operacyjnego używamy.
Na szczęście pole działania dla ataku jest dosyć ograniczone, a luki w zabezpieczeniach WPA2 można załatać.
Aktualizacja wpa_supplicant dla Linux Mint jest dostępna na serwerach (u mnie przeszła 16.10.2017).
Tak więc jeżeli nasz system (Windows, Linux itp.) jest aktualny (zostały pobrane i zainstalowane najnowsze aktualizacje bezpieczeństwa) to możemy lekko odetchnąć.
Jeszcze głębszy i bardziej swobodny oddech można nabrać w płuca gdy dotrze do nas, że "KRACK" umożliwia przechwycenie tylko połączeń nieszyfrowanych (HTTP). Połączenia szyfrowane (HTTPS) są bezpieczne. :)
Tak więc złośliwiec może dowie się jakie strony przeglądamy lub jakie wystawiamy komentarze pod artykułami na nich ale szczegółów transakcji bankowej już w ten sposób nie pozna.
A... I jeszcze jedno. Urządzenie podsłuchujące musi znajdować się w zasięgu naszej sieci WiFi.
Jednak informacje o ataku "KRACK" skutecznie pozbawiają nas takich złudzeń. Otóż komuś tam udało się odkryć luki w zabezpieczeniach protokołu WPA2 i znalazł metodę jak przechwycić dane przesyłane za pośrednictwem WiFi bez łamania hasła zabezpieczającego.
Wygląda na to, że skomplikowane hasło do sieci jest tylko po to by dzieci sąsiada nie podkradały internetu z mojego podwórka. Jego zmiana nie uchroni mnie przed atakiem "KRACK".
Co więcej... Do przeprowadzenie takiego ataku na sieć WiFi nie było potrzeby podrzucenia jakiegoś złośliwego oprogramowania np. antywirusa Kaspersky ;) bo wystarczyły same luki w protokole WPA2. Ponadto zagrożenie dotyczy urządzeń sieciowych bez względu na to jakiego systemu operacyjnego używamy.
Na szczęście pole działania dla ataku jest dosyć ograniczone, a luki w zabezpieczeniach WPA2 można załatać.
Aktualizacja wpa_supplicant dla Linux Mint jest dostępna na serwerach (u mnie przeszła 16.10.2017).
Tak więc jeżeli nasz system (Windows, Linux itp.) jest aktualny (zostały pobrane i zainstalowane najnowsze aktualizacje bezpieczeństwa) to możemy lekko odetchnąć.
Jeszcze głębszy i bardziej swobodny oddech można nabrać w płuca gdy dotrze do nas, że "KRACK" umożliwia przechwycenie tylko połączeń nieszyfrowanych (HTTP). Połączenia szyfrowane (HTTPS) są bezpieczne. :)
Tak więc złośliwiec może dowie się jakie strony przeglądamy lub jakie wystawiamy komentarze pod artykułami na nich ale szczegółów transakcji bankowej już w ten sposób nie pozna.
A... I jeszcze jedno. Urządzenie podsłuchujące musi znajdować się w zasięgu naszej sieci WiFi.
sobota, 14 października 2017
Po aferze z Kaspersky Lab
Ale jaja... Służby specjalne odkryły, że antywirus może przeszukiwać zawartość dysku, skanować pliki i wyszukiwać te dla niego ciekawe. Może też komunikować się ze zdalnym serwerem. W świat poszła wieść, że jest afera. Rosyjskie służby dzięki oprogramowaniu Kaspersky Lab kradły dane z komputerów w amerykańskich instytucjach rządowych.
Słucha tego jakiś zwykły użytkownik PC z Windowsem i antywirusem od Kaspersky Lab, słucha i się zastanawia co robić. Wywalić, czy nie wywalić oprogramowanie Kaspersky. Bo przecież swojego komputera bez "ochrony" nie zostawi. Ale co to za "ochrona", o której mówią, że sama kradnie. Zresztą inne programy antywirusowe same się chwalą, że będą skanować dysk automatycznie, wszystko sprawdzać, przeczesywać załączniki w mailach, a nawet weryfikować bezpieczeństwo odwiedzanych stron internetowych. Czy te inne programy nie robią aby tego samego co "zły" Kaspersky?
***
Gdybym miał jeszcze komputer z Windows i nie daj Boże z antywirusem od Kasperski Lab to odinstalował bym go nie dlatego, że przeszukuje dyski i skanuje pliki na nim się znajdujące. Jak już to za fakt, że firma Kaspersky Lab wpuściła do swej wewnętrznej sieci specjalistów z Izraela, a ci mogli zebrać dowody na szpiegowską działalność oprogramowania Kaspersky. Sami się nie potrafili obronić to jak mnie ochronią przed atakiem?
***
Minister Macierewicz zapowiedział, że nasza armia będzie miała jednostkę specjalną do walki z takimi cyberatakami. Super... Tylko żeby z tą jednostką nie było jak z rezydentami w szpitalach. Tylko daj więcej, daj więcej i daj więcej... Bo na specjalistów trzeba cały czas więcej.
Może lepiej zacząć od wywalenia idiotów, którzy służbowy sprzęt i dane traktują jak prywatne: wynoszą do domu, zostawiają w samochodzie itp.
Amerykańskiej afery z Kaspersky Lab też podobno by nie było bez "specjalisty", który rzeczy tajne wynosił jako "pracę domową".
Słucha tego jakiś zwykły użytkownik PC z Windowsem i antywirusem od Kaspersky Lab, słucha i się zastanawia co robić. Wywalić, czy nie wywalić oprogramowanie Kaspersky. Bo przecież swojego komputera bez "ochrony" nie zostawi. Ale co to za "ochrona", o której mówią, że sama kradnie. Zresztą inne programy antywirusowe same się chwalą, że będą skanować dysk automatycznie, wszystko sprawdzać, przeczesywać załączniki w mailach, a nawet weryfikować bezpieczeństwo odwiedzanych stron internetowych. Czy te inne programy nie robią aby tego samego co "zły" Kaspersky?
***
Gdybym miał jeszcze komputer z Windows i nie daj Boże z antywirusem od Kasperski Lab to odinstalował bym go nie dlatego, że przeszukuje dyski i skanuje pliki na nim się znajdujące. Jak już to za fakt, że firma Kaspersky Lab wpuściła do swej wewnętrznej sieci specjalistów z Izraela, a ci mogli zebrać dowody na szpiegowską działalność oprogramowania Kaspersky. Sami się nie potrafili obronić to jak mnie ochronią przed atakiem?
***
Minister Macierewicz zapowiedział, że nasza armia będzie miała jednostkę specjalną do walki z takimi cyberatakami. Super... Tylko żeby z tą jednostką nie było jak z rezydentami w szpitalach. Tylko daj więcej, daj więcej i daj więcej... Bo na specjalistów trzeba cały czas więcej.
Może lepiej zacząć od wywalenia idiotów, którzy służbowy sprzęt i dane traktują jak prywatne: wynoszą do domu, zostawiają w samochodzie itp.
Amerykańskiej afery z Kaspersky Lab też podobno by nie było bez "specjalisty", który rzeczy tajne wynosił jako "pracę domową".
Subskrybuj:
Posty (Atom)



